Niestety, ktoś nauczył naszego wyższego kierownictwa słowa „Agile” i teraz chce, abyśmy się do niego zbliżyli. Mam peryferyjne rozumienie zwinności (w zasadzie), ale nigdy nie korzystałem z niej w praktyce. Z tego co wiem, nie będzie dobrze pasować do naszej organizacji. W tej chwili rzeczy są dość grungeowe. Oto jak to jest;
Jesteśmy bardzo małym zespołem - dwóch programistów, jeden DBA, jeden projektant. Firma, w której pracuję, zarabia nieproporcjonalnie duże pieniądze w stosunku do swojej wielkości, a prawie 95% z nich to czysta sprzedaż internetowa.
Z perspektywy rozwoju jesteśmy poddawani wielu inwazjom na biurko w typowy dzień (jesteśmy zarówno wsparciem technicznym, jak i deweloperem), praca może regularnie po prostu wypadać z nieba w mgnieniu oka, jeśli członek zespołu sprzedaży obiecuje coś komuś . Podejmujemy się również większych projektów, które są koszmarem z ciągłymi zakłóceniami. Niektórzy z nas zaczynają odrywać włosy! Plany projektów są opracowywane przez kierowników nietechnicznych w arkuszach kalkulacyjnych Excela, w których próbują rozbić zadanie na małe zdania, które mogą zrozumieć i umieszczają datę obok każdego z nich. Te daty są zawsze okropnie nierealne i często pomijane, a nasze spotkania (które odbywamy co tydzień) są regularnie wypełniane niezręcznymi chwilami z pytaniami „dlaczego jeszcze tego nie zrobiono”.
Jestem prawie pewien, że Agile nie jest dla nas tym. Teraz, biorąc pod uwagę, że (i próbowałem) ta firma nie zmieni swoich działań , a tylko zespół deweloperów jest skłonny to zmienić, czy istnieje metodologia rozwoju, którą moglibyśmy zastosować, która jest odpowiednia dla uratowania nam zdrowia psychicznego?