W moim miejscu pracy odczuwaliśmy poważny ból. Przeszliśmy z zespołu programistów od 3 do 10, a sama firma wzrosła w ubiegłym roku o 30%. Pod większością pomiarów mamy się dobrze. Niestety ucierpiała jakość naszego oprogramowania.
Na dzisiejszym spotkaniu z kierownikiem mojego oddziału zaproponowałem spotkanie zespołu projektowego dzień lub dwa po wprowadzeniu produktu na rynek. Mogliśmy omawiać obawy dotyczące budżetu, zakres, co poszło nie tak i co poszło dobrze. Najlepiej byłoby uczyć się na własnych błędach. Tworzymy witryny / aplikacje dla innych osób, więc nasz czas jest rozliczany z opłatami niepodlegającymi rozliczeniom. Takie spotkanie podlegałoby temu drugiemu.
Mój menedżer zastrzelił go niemal natychmiast: „Ten czas nie jest fakturowany. Sprawi, że będziemy mieć zaległości w realizacji innego projektu, ponieważ tracimy czas na jego zakończenie”. Ta logika tak mnie zaskoczyła, że nawet nie zadałem sobie z tym trudu.
Więc moje pytanie: widzę, że wartością są spotkania po projekcie, ale on nie. Czy istnieje udokumentowany dowód spotkań po projekcie, który pomaga zaoszczędzić czas i pieniądze w długim (lub krótkim) okresie? Intuicyjnie myślę, że tak będzie, ale najwyraźniej bardziej martwi go niewielka ilość niezliczonych godzin od 5 osób, które musiałyby tam być.